Abstrakty

MAGDALENA ALI

Uniwersytet Śląski

„Pozwól mi umrzeć.”  Logika immunizacji a autodestrukcja: Samo-wymazywanie się podmiotu jako technika immunosupresji na podstawie zjawisk milenijnych oraz gatunków para-autobiograficznych

Pojęcia prawa i wolności konstytuują na pozór antagonistyczną podstawę technologii tworzących podmiot istniejący w sferze communitas. Wprowadzone przez Espositos pojęcie paradygmatu immunizacji, jako charakteryzującego nowoczesność, interesująco wpisuje się w kontekst podmiotowych pragnień auto-unicestwienia objawiających się w milenijnych zjawiskach kulturowych oraz tekstach/strefach oscylujących na pograniczu fikcji/autobiografii. Logika immunizacji jest paradoksalnie biopolityką jak i tanatopolityką – negatywność podszywająca immunitas jak i communitas zmusza do refleksji nad znaczeniem zabezpieczania granic podmiotowych oraz przymusu afirmacji życia. Jakie są przyczyny wzrostu auto-destrukcyjnych tendencji w społeczeństwie nowoczesności (sekty śmierci, subkultury narkotykowe, erotyzacja śmierci) ? W jaki sposób dyskursy bio i autobiografii odzwierciedlają ścieranie się ciała podmiotu ze sferą communitas? Czy wymazywanie podmiotu czy jego dyskursywnego odbicia służy funkcji immunosupresji polegającej na mechanizmach poddaństwa (Foucault, Bataille, de Mann) czy suwerenności?

________________________________________________

JOANNA BEDNAREK

Pracownia Pytań Granicznych UAM

Bioetyka a posthumanizm: autoimmunizacja antropocentryzmu?

Zadaniem większości koncepcji „człowieka”, również tych odwołujących się do jego ewolucyjnego dziedzictwa (takich jak np. socjobiologia w klasycznym ujęciu E.O. Wilsona), było zarysowywanie na nowo granicy miedzy człowiekiem i zwierzęciem, a tym samym immunizowanie ciała społecznego na te wpływy dyskursu i praktyki biologii, które mogłyby prowadzić do zakwestionowania wyjątkowości człowieka i płynącego z niej uzasadnienia jego instrumentalnego podejścia do reszty zwierząt. Strategia taka zawsze jest jednak zagrożona wystąpieniem swego rodzaju „reakcji autoimmunologicznej”: jak pokazują Elizabeth Grosz czy Myra J. Hird, teoria Darwina i ogólniej biologia ewolucyjna mogą równie dobrze posłużyć do zakwestionowania prób wyznaczania takich granic.

Niektórzy przedstawiciele anglosaskiej bioetyki (Peter Singer, Tom Regan, Jeff McMahan) wydają się podejmować tego rodzaju próby, dążąc do rozszerzenia granic wspólnoty etycznej na zwierzęta czy wykazując, że uprawnienia przyznawanie danej istocie powinny zależeć od jej cech i możliwości, nie zaś od przynależności gatunkowej. Nadal polegają oni jednak na pojęciu „człowieka”, obecnym np. w rozróżnieniu między osobą a przedstawicielem gatunku homo sapiens.

Nurt posthumanistyczny (Donna Haraway, Rosi Braidotti, wspomniane już Grosz i Hird), podkreślający relacyjność i przepuszczalność granic między poszczególnymi bytami oraz czyniący te własności podstawą etyki, wydaje się unikać tej pułapki. Na ile zatem perspektywa posthumanistyczna może wnieść coś nowego, zmienić sposób problematyzacji kwestii bioetycznych? A przede wszystkim, na ile możliwe jest spotkanie obu terytoriów, komunikacja i produktywna współpraca między tymi niewspółmiernymi dyskursami? Czy da się przezwyciężyć pokutujący wciąż podział na filozofię anglosaską i kontynentalną?

________________________________________________

EWA BODAL

Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu 

Mierząc puls organizmu wielkomiejskiego: Girls Fall Down Maggie Helwig

W literackiej wizji kanadyjskiej pisarki Maggie Helwig, przedstawionej w powieści Girls Fall Down, Toronto okazuje się być miastem wyjątkowo podatnym na różnorodne, zarówno dosłowne, jak i metaforyczne, zaburzenia układu odpornościowego. Główny bohater, Alex, pracujący jako szpitalny fotograf, choruje na cukrzycę, która zagraża jego wzrokowi; brat innej postaci jest schizofrenikiem ogarniętym obsesją skrajnego usystematyzowania funkcji ciała; cała społeczność miasta wykazuje objawy sugerujące zatrucia – skutek domniemanych aktów terrorystycznych, które w rzeczywistości okazują się po części epidemią zapalenia opon mózgowych, a po części psychosomatyczną reakcją, „zjawiskiem zbiorowym, które jest zarazem wysoce zatomizowane” (Helwig 2008). W referacie podejmuję analizę powieści Helwig, uznając miejską przestrzeń Toronto za organizm o specyficznym układzie odpornościowym, którego mechanizmy obronne uruchamiają się w obliczu postrzeganego zagrożenia tak na poziomie oficjalnym (służby medyczne i porządkowe), jak i jednostkowym (akty agresji kierowane przeciwko osobom należących do grup marginalizowanych: Innym rasowo czy bezdomnym). Kolejnym problemem, na jaki zwracam uwagę, jest przenikanie dyskursu / żargonu medyczno-odpornościowego do życia codziennego, widoczne w rozmowach bohaterów i wątkach związanych z postaciami pobocznymi. Wskazuję wreszcie na szczególną rolę przypisywaną przez Helwig nie tylko tytułowym „dziewczynkom”, ale także m.in. bezdomnym, w mierzeniu pulsu miasta zainfekowanego lękiem przed powszechną katastrofą, którą może spowodować terroryzm,  epidemia choroby takiej jak ptasia grypa, ale też problemy związane z życiem we współczesnym społeczeństwie wielkomiejskim.

________________________________________________

MATEUSZ BURZYK

Uniwersytet Jagielloński

„Trzeba bronić społeczeństwa”. Imigrant jako (bio)politczyne ciało obce?

Zasadniczą oś referatu wyznaczać będzie pytanie o mutację politycznej struktury państwa i prawa rozważaną w oparciu o paradygmat biopolityczny. Szczególna uwaga poświęcona zostanie statusowi, jaki pełni w niej postać imigranta – figura, która zdaje się w konceptualnie modelowy sposób uwydatniać ruch tego przeobrażenia.

Rolę i janusowe – niczym Derridiański farmakon – obliczę imigranta dla współczesnej zachodniej polityki w sposób paradygmatyczny zdaje się wyrażać zaproponowane pod postacią Paktu imigracyjnego przez prezydencję francuską na łonie UE rozróżnienia na imigrację selektywną (fr. choisie) oraz kłopotliwą (fr. subie). W konsekwencji zaś współczesną kondycję imigranta najlepiej zdaje się opisywać wypracowana przez J. Derridę i R. Esposito logika auto-odporności i immunizacji. Kierunek refleksji będzie zatem wyznaczać zestawienie z sobą z jednej strony francuskiej i włoskiej myśli biopolitycznej (której rozpoznania i terminy wykorzystane zostaną jako matryca teoretyczna) oraz unijnej polityki imigracyjnej (traktowanej jako przykładowy i znamienny zarazem przedmiot analizy) z drugiej strony.

W ten sposób udać się powinno odpowiedzieć na główne pytania referatu (a przynajmniej drobiazgowo sproblematyzować te zagadnienia): czy współczesną mutację struktury politycznej opisać można jako porzucenie Smithowskiej metafory „niewidzialnej ręki” na rzecz równie niedostrzegalnej – aczkolwiek skutecznie formującej ciała politycznych podmiotów – szklanej brony z Kafkowskiego opowiadania pt. „Kolonia karna”? Czy norma prawna pełni dziś rolę symulacji politycznej? Jak ciało – biologiczne, społeczne, polityczne – radzi sobie z tym, co obce?

________________________________________________

HALINA GĄSIOROWSKA

Uniwersytet Warszawski

Czy instytucjonalizacja zawsze oznacza kooptację? UFA – zawirusowane ciało graniczne

 

Na podstawie wywiadów z osobami z Fundacji i Kolektywu UFA (www.u-f-a.pl), prowadzących w Warszawie miejsce spotkań dla kobiet i osób nieheteronormatywnych chciałabym spróbować odpowiedzieć na pytanie: Czy instytucjonalizacja zawsze oznacza kooptację?

Interesują mnie rozmowy z tymi aktywistkami i aktywistami, którzy przed dołączeniem do tej instytucji przez lata działali w anarchofeministycznych grupach nieformalnych, kontestujących między innymi ideę narodu państwa i krytykując kapitalizm, a także sceptycznie odnosząc się do skuteczności działań NGOsów. Osoby te chętnie współtworzyły/ współtworzą to, co Hakim Bey nazwał tymczasowymi strefami autonomicznymi, a zgodnie z terminologią Esposito, zalicza się do Immunitas.

UFA  mimo że jako instytucja należy do Communitas jest nietypową organizacją pozarządową. Ma ambicje nie być NGOsem, chce należeć do tymczasowej strefy autonomicznej. Fundacja, statut to maskarada, która miała pomóc w utrzymaniu tymczasowej strefy autonomicznej zarządzanej przez kolektyw podejmujący decyzje na zasadzie konsensusu.

Czy ten plan się powiódł? Gdzie UFA sytuuje się w kontekście innych NGOsów ( klubów i skłotów)? Czy jest ciałem podporządkowanym, czy jednak niepokornym, zawirusowanym? A może to po prostu efekt autoimmunizacji systemu, który jest stabilny dzięki trzeciemu sektorowi?  Na NGOsy  bowiem można spojrzeć jako na element systemu immunologicznego, który wchłania,  neutralizuje (?) ruchy społeczne. Pisała o tym kilka lat temu Agnieszka Graff, posługując się terminem ngoizacja.

Interesuje mnie rozważenie na powyżej zarysowanym tle kwestii skuteczności strategii politycznych, tzn. – stref autonomicznych i instytucji Communitas.

________________________________________________

MONIKA GLOSOWITZ

Uniwersytet Śląski / Utrecht Universiteit / Universidad de Granada

Przeciw-podmiotowość. O Edunii Eduardo Kaca

 

Edunia stanowi centralną część projektu Naturalna Historia Enigmy Eduardo Kaca, po raz pierwszy wystawioną w Weisman Art Museum w Minneapolis w 2009 roku. Edunia jest genetycznie zmodyfikowanym kwiatem będącym de facto hybrydą petunii i samego autora. Genetyczna sekwencja będąca częścią układu immunologicznego Kaca została wydzielona z próbki krwi. Część odpowiedzialna za oddzielanie ja od nie-ja oraz ochronę ciała przed obcymi molekułami czy chorobami została wkomponowana w chromosom Edunii, co znaczy, że jest genetycznie przekazywalna.

DNA autora uwidacznia się wyłącznie w układzie naczyniowym rośliny. Pozornie więc wydaje się być idealną wizualizacją kategorii hybrydowości oraz wzajemnej kooperacji pomiędzy ludzkim i nie-ludzkim bytem. W efekcie jednak możemy dostrzec antropomorficzny wymiar tego dzieła – zabieg ulokowania DNA wyłącznie w kapilarach rośliny umożliwia mimikrę ludzkiego układu krwionośnego (zwłaszcza biorąc pod uwagę kolor tak naznaczonych kwiatowych płatków).

Zamierzonym celem tego projektu jest ukazanie bliskości dwóch różnych organizmów. Z jednej strony Edunia staje się autoportretem twórcy, naśladującym obraz ludzkiej anatomii. Z drugiej, jest krzyżówką, „przecie-podmiotowością” (Braidotti 2006:44) – częściowo kwiatem, częściowo człowiekiem. Wyraża bliskość różnych gatunków, ale i ukazuje hegemoniczną pozycję człowieka. IgG DNA odpowiedzialne za identyfikację obcych ciał zostaje wszczepione w zewnętrzną organiczną strukturę. W ten sposób przezwyciężony zostaje mechanizm wykluczenia Innego. W ramach jednego organizmu funkcjonują dwa przeciw-byty. Czy zatem jest to opowieść (o) zdobywcy targającym przerażający łup (Haraway 2010: 2), czy też nomady szukającego nowych sprzymierzeńców?

Literatura:

Braidotti, Rosi (2006) Transpositions. On Nomadic Ethics. Cambridge: Polity Press

Haraway, Donna (2010) Sowing Worlds: a Seed Bag for Terraforming with Earth Others. W: Beyond the Cyborg: Adventures with Haraway. Red. M. Grebowicz, H. Merric. New York: Columbia University Press. W publikacji. Maszynopis dzięki uprzejmości Autorki

________________________________________________

MICHAŁ GULIK

Uniwersytet Jagielloński

Biopolityki  psychoaktywności – wojny narkotykowe w kontekście debat o immunizacji

W swoim referacie spróbuję przemyśleć rolę narkotyków w ponowoczesnych procedurach biowładzy. Moim celem jest zaaplikowanie teorii immunizacji Roberto Esposito do analizy współczesnych praktyk narkotykowych, w ich odniesieniu do tożsamości, seksualności i wspólnoty.

W toku referatu rozważę miejsce narkotyku dla określenia granic i warunków możliwości wspólnoty, tak jak definiuje ją Esposito. Fundująca każdą wspólnotę logika nieobecnego daru, którego nieustanne przekazywanie jest gwarancją komunalnego spoiwa  zostaje przez narkotyk gwałtownie naruszona. Narkotyki funkcjonują w biopolitycznym dyskursie odpornościowym co najmniej dwojako. Po pierwsze – stanowią zagrożenie dla życia wspólnoty, w podobnym stopniu, w jakim czyni to terroryzm. Nic więc dziwnego, że globalna wojna z terroryzmem idzie w parze z wojnami narkotykowymi, a fantazmatyczny wróg odnajduje swojego sobowtóra. Po drugie – używanie narkotyków jest także prywatną formą immunizacji, poprzez którą jednostka dystansuje się wobec społecznego imperatywu wspólnoty. Narkotykowy solipsyzm polega tu na świadomej rezygnacji z uczestnictwa w wymianie społecznej, gdyż rozkosz osiągana jest tu bez pośrednictwa kultury i gospodarki kapitalistycznej. Jak chce Slavoj Zizek, narkotyk jest rzeczywistym objet petit a, który zaburza logikę sublimacji i wytrąca jednostkę z kapitalistycznego pędu ku akumulacji towarów. Skoro bowiem jeden obiekt jest w stanie zapełnić pełnię rozkoszy, po co nam kultura, kapitalizm i wspólnota? W toku swojego referatu spróbuję udowodnić, że narkotyk jest uprzywilejowaną figurą immunizacji, stanowiąc ukryty warunek możliwości każdej wspólnoty.

Szczególną uwagę poświęcę praktykom rekreacyjnego nadużywania leków (dekstrometorfanu, benzodiazepin, benzydaminy, kodeiny). Leki – podstawowy regulator odporności organizmu – poprzez subwersywne nadużycie zwrócone są niejako przeciwko swojemu przeznaczeniu, ujawniając tym samym perwersyjny rdzeń mechanizmów biowładzy. Spróbuję rozważyć funkcję narkotyków w definiowaniu granic tożsamości seksualnej w odniesieniu do wspólnoty i państwa neoliberalnego.

________________________________________________

MARTA HEKSELMAN

Autoimmunizacja Franza Kafki

Franz Kafka traktowany jako postać kulturowa pozwala się bardzo dobrze czytać w perspektywie autoimmunizacji. Buduje swoją podmiotowość na zasadzie negacji, przyjmując chorobę (rozumianą także jako stan kryzysu) za strategię tożsamościową, której rezultatem ma być potwierdzenie istnienia i poczucie jego realności. Jeśli immunizacja polega na ochronie podmiotu (zarówno w znaczeniu prawnym, jak i medycznym), Kafka obiera w jej ramach zadziwiającą, ale niezwykle konsekwentną strategię tworzenia swojego „ja” na podstawie autodestrukcji, w której choroba staje się trzonem wyobrażeń i przekonań o sobie samym. Ambiwalencję wielu jego praktyk i przekonań związanych z cielesnością i własnym „ja” można porównać z dynamiką procesu immunizacji. W obu przypadkach budowanie siły ma miejsce w kontakcie z zagrożeniem w kontrolowanym osłabieniu, a nawet poprzez jego pełną inkorporację (tak aby nie było czynnikiem wyłącznie zewnętrznym, a nawet żeby stało się normą dla „ja” i ciała). W obu przypadkach jest to dialektyka niebezpieczna, zagrażająca istnieniu podmiotu.

Uzyskiwanie kontroli za pomocą kolejnych reżimów, którym Kafka poddaje ciało (wśród których należy też widzieć chorobę), jest odpowiedzią na konieczność funkcjonowania w dwóch dyskursach – z jednej strony nabierającym rozpędu na początku XX w. paradygmacie biomedycyny z jej zawłaszczającym cielesność człowieka punktem widzenia, z drugiej uwikłaniu w rodzinno-społecznościowe zależności związane z realizacją konkretnych ról społecznych, w tym także reprodukowaniem żydowskości. W tym ostatnim kontekście odwołać można się do Sandera Gilmana i jego analizy postaci Kafki w odniesieniu do dyskursów „różnicy” przełomu wieków, a także jego koncepcji żydowskiej samonienawiści (Jewish self-hatred). Identyfikacja z agresorem (czyli z władzą, mocą, sprawczością), z którą mamy tu do czynienia, wpisuje się w wieloaspektową dążność do sprawowania maksymalnej kontroli u Kafki. Potrzebuje on wytyczania wyraźnych granic; wyzwaniem jest żywioł, który się temu nie poddaje (pewnego rodzaju prefiguracja tego, co J. Lacan nazwie później Realnym); skutkuje to problemem z własną podmiotowością, jej nieprzejrzystością, ale też poczuciem impasu komunikacyjnego. Kafka ma problem z tym wszystkim, co „ludzkie” – odoczywistnieniu ulegają kolejno ciało, jedzenie, oddech, tak jakby za cel stawiał sobie wyrugowanie tych wszystkich elementów, które stanowią o wspólnocie z innymi i zależności od zewnętrza (a także pośrednio o ludzkiej zwierzęcości i śmiertelności). Dochodzi do tego swoisty wstręt à rebours – abiektalność ciała zdrowego, „naturalnych” ról społecznych, etc. Wyparcie śmierci może odbywać się na zasadzie agresji wobec własnego ciała, jako tego, które skazuje na śmierć. Choroba jest, zdaniem Kafki, jedynie wzmocnieniem powszechnego zarodka śmierci.

________________________________________________

MICHAŁ KŁOSIŃSKI

Uniwersytet Śląski  

Wirusy, fraktale, symulakry

Tekst dotyczył będzie tytułowych metafor w twórczości Jeana Baudrillarda oraz (częściowo) Jacquesa Derridy. Głównym problemem jest zarówno u Derridy jak i Baudrillarda wirus w kontekście systemu autoimmunologicznego, obaj filozofowie zwracają bowiem uwagę na choroby układu odpornościowego i budują w oparciu o mikrobiologię cały szkielet metaforyczny teorii konfliktów zbrojnych, polityki itp. Obok metafor ściśle związanych z wirusami w twórczości Baudrillarda występuje także bardzo rozwinięta gałąź określeń z fizyki i matematyki, które określają cząsteczki lub zjawiska w skali mikro-makro i często stosowane są wymiennie z metaforą wirusa, stąd mój tekst będzie skupiał się na całej rodzinie przenośni i ich teoretycznych funkcjach na przestrzeni krytycznych tekstów. Pisałem na ten temat także w „International Journal of Baudrillard Studies”, tekst ukaże się na jesieni bieżącego roku. W załączniku tekst angielski, który stanowi pierwszą próbę podjęcia przeze mnie tej problematyki.

________________________________________________

MONIKA KŁOSOWSKA

Uniwersytet Warszawski

Mechaniczne pokrewieństwo

Pociąga mnie koncepcja mechanicznie konstruowanego pokrewieństwa, jako formy pośredniej pomiędzy jego społecznym wymiarem, jaki proponuje choćby Judith Butler, a tradycyjnym rozumieniem opartym na heteroseksualnie odtwarzanych więzach krwi.

Poprzez mechaniczne pokrewieństwo rozumiem taki kontakt fizyczny, w którym ma miejsce wymiana płynów ustrojowych, w tym szczególnie krwi, dobrowolny, praktykowany na przykład w kontaktach seksualnych typu BDSM. Być może takie myślenie mogłabym zestawić z ‚breedingiem’, praktyką gejów opisywaną między innymi przez Tomasza Basiuka czy Tima Deana.

Powyższe refleksje to dopiero początek mojego zainteresowania tematem, wynikającym poniekąd z własnego doświadczenia, jednakże wystąpienie konferencyjne traktuję jako doskonałą motywację do zgłębienia teorii w poruszanym zakresie.

________________________________________________

TYMOTEUSZ KOCHAN

Uniwersytet Szczeciński

Karol Marks kontra biopolityka

Karol Marks to bez wątpienia ojciec teorii konfliktu i teorii krytycznej. Na przestrzeni lat jego myśl oraz jej schematy uległy i ulegają wciąż znaczącym modyfikacjom. Modyfikacje te nie pozostają bez wpływu na jakość interpretacji filozofii tego klasyka. Nie przeszkadza to jednak kolejnym autorom powoływać się na drzemiący w myśli Marksa potencjał emancypacyjny, który nieustannie usiłują oni rozwijać. Istnieje jednak wyraźna sprzeczność pomiędzy materializmem dialektycznym i zrośniętą z nim klasową analizą rzeczywistości a biopolityką, teorią koncentrująca się na ciałach i zwracającą swą uwagę na zupełnie inne aspekty życia społecznego. W referacie podejmę próbę udzielenia odpowiedzi na pytanie  o to, czy teoria walki klas jest kompatybilna z biopolitycznym ujęciem systemu, zagadnienie to będzie stanowiło też punkt wyjścia dla rozważań na temat walorów emancypacyjnych teorii biopolityki oraz na temat żywotności kapitalizmu i jego mechanizmów odpornościowych w ich teoretycznych przejawach.

________________________________________________

RAFAŁ MAJKA

Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej w Warszawie

Pyrrusowe zwycięstwa, „rozpaczliwe” alianse. Queer a zmiana społeczna

Moje wystąpienie będzie krytyczną refleksją nad „funkcją” teorii/ polityki/ etyki queer w obecnej konfiguracji systemu-świata. Chciałbym się zastanowić nad funkcją i rolą poststrukturalistycznej teorii krytycznej, a konkretnie myśli queer, w porządku neoliberalnym. W jaki sposób porządek neoliberalny „anektuje”, neutralizując, radykalne, zagrażające jego stabilności, myśli i ruchy queerowe? Do jakiego stopnia kapitałocentryczny porządek demokratyczno-(neo)liberalny wykazuje immunologiczną tolerancją na teorie i praktyki queer, a w którym momencie zaczyna traktować (jak skomponowane?) queery jako wirusy, które należy zneutralizować/ których należy się pozbyć? Dlaczego studia queer są oskarżane o bycie wyższoklasową, burżuazyjną teorią? Czy queer ma cel? Czy celem jest tu i teraz? W swoim wystąpieniu postaram się rozważyć wspomniane, jak i nasuwające się w toku krytycznej refleksji, pytania.

________________________________________________

MIKOŁAJ MARCELA

Uniwersytet Śląski

Trzy historie histerii. Psychoanaliza jako odpowiedź na epidemię wampiryzmu

Jeffrey Sconce w Haunted Media podkreśla czasową zbieżność wynalezienia telegrafu Samuela Morse’a w 1844 roku oraz narodzin zjawiska „ludzkich mediów” w 1848 roku roku wraz z towarzyszącym temu ruchem Nowoczesnego Spirytualizmu. Odpowiedzią Spirytualistów na wynalazek Morse’a był tzw. „duchowy” telegraf, a więc urządzenie w postaci kobiecego ciała, które, podobnie jak swój elektromagnetyczny odpowiednik, pozwało kontaktować się z odległymi (za)światami. „Duchowy” telegraf był jednocześnie urządzeniem, które przywracało głos tym, którzy do tej pory byli go pozbawieni: duchom (i kobietom). Wkrótce jednak zauważono do czego wykorzystywana jest przez kobiety wiara w media, a odpowiedzią na to stały się nowe formy kontroli i (bio)władzy, w tym medyczne teorie histerii, nieprzypadkowo pojawiające się na nowo niedługo po wynalezieniu telegrafu („duchowego”). Podobnie rzecz ujmuje Lawrence Rickels w Vampire Lectures, pisząc o wampiryzmie, psychoanalizie i technologii medialnej jako o trzech „w jakiś sposób wymiennymi i współzawodniczącymi ze sobą naukami, instytucjami czy perspektywami”. Analizując Draculę Brama Stokera, Rickels zauważa też, że w powieści tej psychoanaliza jawi  się jako przeciwciało, „podwająjące” i zawierające w sobie wampiryzm – rodzaj szczepionki przeciwko epidemii  wampiryzmu, który, na co sugerują m.in. Stephanie Moss czy Jan B. Gordon, jest metaforą dla wiktoriańskiej  epidemii histerii w drugiej połowie XIX wieku. Dlatego interesujące wydaje się prześledzenie na przykładzie powieści Stokera (i przedstawionych w niej trzech historii histerii) oraz innych, współczesnych tekstów popkultuworych, owego wymiaru psychoanalizy jako formy kontroli i biowładzy w odpowiedzi na zjawiska społeczne  pojawiające się w drugiej połowie XIX wieku.

________________________________________________

BARBARA MARKOWSKA

Collegium Civitas

Jedno-cielesność i prawo alter-immunologii: wokół teologii (bio)politycznej Jacquesa Derridy

Przedmiotem mojego referatu będzie refleksja nad refleksją Derridy, której dwuznaczne ostrze można określić jako realizację strategii alter-immunologicznej. Pod koniec lat 90. Derrida coraz częściej pisze na tematy (bio)polityczne analizując węzeł, który spina religię, naukę i kapitalizm. Polega on na obronie czystości „przerażającej, aczkolwiek nieuniknionej logiki tego, co nieposzkodowane”, tego co najbardziej własne, a co wyraźnie powiązane jest z życiem, które warte jest „więcej niż życie”.

Zastanawiając się nad istotą życia, autor Wiedzy i wiary przeciwstawia sobie dwie logiki związane z analogią do procesów biologicznych, a związane z zasadniczą kwestią dwoistości źródeł, pędu życiowego jako samoróżnicującej się siły, czy koncepcji ciała jako pola dominacji różnorodnych sił (Bergson, Deleuze). Idąc tym tropem, w ciele bio-politycznym wyróżnić możemy dynamikę dwóch logik: odporności i samo uodpornienia. Jedna z ich ma charakter quasi-dialektyczny – ciało wytwarza przeciwciała by pokonać/wchłonąć ciało obce i odtworzyć swoją integralność. Ale dla Derridy o wiele bardziej fascynująca jest druga równoległa strategia – samo-uodpornienia, która polega na niszczeniu swoich własnych przeciwciał w celu głębszej integracji z ciałem obcym, które jest nam w pewien sposób niezbędne do życia. W tej metaforze ofiary z samego siebie w celu zachowania siebie odnajdujemy podstawowy mechanizm ustanawiający w podwójnym ruchu wywłaszczenia i ponownego zawłaszczenia, relację pomiędzy nauką i wiarą, rozumem i religią, oświeceniem i mitem. Owa logika samo-odpornego samo-wynagradzania szkód stanowi istotę bio-politycznego poszukiwania suwerenności podmiotu, którą należy zderzyć z prawem nieskończonej gościnności, które podważa wszelką suwerenność i zawiesza granicę pomiędzy tym, co własne a tym, co obce. To ostatnie będąc postulatem teo(bio)politycznym Derridy (podążającego śladem Lévinasa), proponuję nazwać prawem alter-immunologii.

________________________________________________

DAWID MATUSZEK

Uniwersytet Śląski

Ciało-w-ciało z ojcem. Kazus Brunona Schulza

„‘Jak pies!’ – powiedział do siebie: było tak, jak gdyby wstyd miał go przeżyć”. Wokół ostatniego zdania Procesu oscyluje duża część twórczości Brunona Schulza. A także wokół pytania, a właściwie skargi: „Czemu nie zdychasz?!”, którą narrator tej prozy rozpaczliwie kieruje w stronę swego ojca. Wszak ten ostatni wcale zdychać nie zamierza (nawet będąc ugotowanym skorupiakiem), uparcie trzyma się przy (nagim) życiu, „przeżywa”, jest nie-martwy. Odporny niczym porneia, osoba nierządna – wykluczona z rządzenia, ale dzięki temu wykraczająca poza jego mechanizmy, łamiąca biopolityczne regulacje („Nie ma żadnego zła w redukcji życia do form innych i nowych. Zabójstwo nie jest grzechem. Jest ono nieraz koniecznym gwałtem wobec opornych i skostniałych form bytu, które przestały być zajmujące. (…) Tu jest punkt wyjścia dla nowej apologii sadyzmu. (…) pozostają pewne metody illegalne, cały bezmiar metod heretyckich i występnych” – oto fragment ojcowskiej mowy z Traktatu o manekinach).

I to jest coś, co Józefa N. zawstydza. Ów niewykastrowany nadmiar, którym ojciec wymachuje mu przed oczami. Innymi słowy, Jakub ucieleśnia żywą, materialną substancję (rozkoszy), która opiera się kolonizacyjnym („umartwiającym”) zabiegom porządku symbolicznego. To przytłaczające doświadczenie bycia „żywym w śmierci”, jest inną nazwą popędu, który ojciec Jakub „reprezentuje”. Ten nieludzki, a potencjalnie „stwórczy” (creaturely) eksces, początkowo jest dla Józefa obiektem fascynacji („W tym to czasie zauważyliśmy u ojca po raz pierwszy namiętne zainteresowanie dla zwierząt. Była to początkowo namiętność myśliwego i artysty zarazem, była może także głębsza, zoologiczna sympatia kreatury dla pokrewnych, a tak odmiennych form życia, eksperymentowanie w nie wypróbowanych rejestrach bytu”), jednak pod koniec zostaje odrzucony jako wstydliwy i w gruncie rzeczy prowadzący do psychozy („Nie na tym jednak miała się zakończyć ziemska wędrówka mego ojca i ten ciąg dalszy, to przedłużenie historii poza, zda się, już ostateczne i dopuszczalne granice – jest najboleśniejszym jej punktem. Czemuż nie dał wreszcie za wygraną, czemuż nie uznał się w końcu za pokonanego, gdy już zaprawdę miał wszelkie powody do tego, i los nie mógł już pójść dalej w doszczętnym pognębieniu go?”).

Dlaczego ojciec nie zdycha? Tylko uporczywie tkwi, niczym niewykastrowana pozostałość, w gardle syna. Czemu Schulz usiłuje neutralizować upartą obecność tego „świętego  życia”, tego „automatu”, tej nieludzkiej cząstki w samym środku tego, co ludzkie („oddalił się od wszystkiego, co ludzkie i co rzeczywiste. Węzeł po węźle odluźniał się od nas, punkt po punkcie gubił związki łączące go ze wspólnotą ludzką”)? I czemu nie chce albo nie jest w stanie się z tą cząstką zidentyfikować? Między innymi na te pytania chciałbym w swoim wystąpieniu odpowiedzieć.

________________________________________________

MICHAŁ ABEL PELCZAR

Uniwersytet Śląski

Ciała-przeciw-śmierci. Jak odmieńcze podmioty powstają z martwych i kto żyje ze śmierci

Czy kiedy Lindsay Lohan żyje z rozgrywania własnej medialnej śmierci, namysł nad odmieńczym umieraniem/umieraniem odmieńców wnosi cokolwiek do teorii queer? A może śmierć, lub może próby jej oswajania przez reprezentację (rzecz sama w sobie problematyczna) tak wchłonięte są w heterycki mainstream jako higieniczny mechanizm porządkujący doświadczenie oraz sposób kanałowania popędu śmierci, że nie zostaje już miejsce na znaczenie śmierci odmieńców? Czy śmierć odmieńców jest punktem, którego oswojone reprezentacje śmierci nie obejmują? Z drugiej strony odmieniec jest figurą śmierci, reprezentantem jej „cywilizacji” (która to metafora przewrotnie podkreśla raczej potencjalną żywotność), jest tym, który we wszelkich reprezentacjach ginie, być może po to by reprezentacja jako taka mogła trwać. Sam będąc śmiercią nie ma doń praw, musi pozostawać nieczystym instrumentem sterylizacji życia, kozłem ofiarnym. Czy może w śmierci i upadku jako takich jest coś odmieńczego, umierający i cierpiący stają sie systemicznymi i symbolicznymi odmieńcami i ich status uprzedni staje sie nieistotny?

Sporą część rozważań (jak i aktywizmu, głównie na tle AIDS i zbrodni nienawiści) teorii queer oscyluje wobec problemu śmierci, jej popędu i problemu traumy i ofiary. Bersani w swoich analizach katastrofy AIDS podkreślał tragiczny, ale i perwersyjnie zbawienny wymiar epidemii, która mając odmieńców wymazać, tchnęła w nich życie jako podmiotów politycznych. Munoz pisze o śmierci, o jej sztuce jako o wyjściu poza skończoność, niezgodzie konceptualizowanie i wartościowanie śmierci jako porażki. Co oznaczać może dla odmieńców Edelmanowskie ‘przyjęcie’ popędu śmierci? Czy śmierć stanowi o odmieńczym życiu czy może uznać należy ją, za Bersanim, za nawóz, za gówno absolutnej nierelacyjności, na której wyrosnąć mogą relacje innego, nieopresyjnego rodzaju? I jak ma się do tego jeszcze status odmieńca jako ducha, jako tego, co nawiedza i musząc zginąć nie daje o sobie zapomnieć, jest żywym obrazem śmierci.

________________________________________________

MIKOŁAJ RATAJCZAK

Instytut Filozofii i Socjologii PAN

Immunizacja otwarta – rozwinięcie biopolitycznego projektu filozoficznego Roberta Esposito

Moje wystąpienie  będzie  stanowiło rozwinięcie opublikowanego przeze mnie w roku 2011 tekstu Poza paradgymat immunizacji – biopolityka w projekcie filozoficznym Roberta Esposito, który poświęcony był rekonstrukcji podstawowej logiki, czy raczej dialektyki, stojącej u podstaw koncepcji biopolityki włoskiego filozofa. Biopolitykę rozumie on bowiem jako swego rodzaju próg wyznaczany przez nieustanne ścieranie się procesu komunizacji i immunizacji. Swój tekst zakończyłem wskazaniem na możliwość opracowania na bazie myśli Esposito wizji biopolityki afirmatywnej, która sytuowałaby się poza paradygmatem immunizacji – (bio)polityczną matrycą nowoczesności, w której centrum stoi zadanie conservatio vitae. W referacie chciałbym podjąć ten wątek i przedstawić zarysowywany przez Esposito projekt biopolityki afirmatywnej, pomyślenie którego możliwe jest dopiero jako efekt przepracowania skrajnej postaci tanatopolityki – immunizacji nazistowskiej. W centrum mojego wystąpienia sytuować się zatem będzie swego rodzaju próba przechwycenia i odwrócenia zasadniczych dyspozytywów immunizacji tworzących ramy funkcjonowania nazistowskiej maszyny śmierci. Celem takiego zabiegu ma być przywrócenie biopolityce wymiaru natalności, którego fundamentalne znaczenie dla myślenia polityki wskazała już Hannah Arendt. Dlatego też swoje zakończenie postaram się zamknąć szkicowym projektem immunizacji otwartej, którego diagram wyznacza relacja między matką i płodem – dwa ciała, które oddzielają się od siebie  (posiadają różne systemy immunologiczne), niemniej pozostają we wzajemnym związku i zależności

Tekst Poza paradygmat immunizacji zostanie rozesłany uczestnikom konferencji przed jej początkiem, tak aby osoby zainteresowane mogły zapoznać się z najważniejszymi założeniami logiki immunizacji według Esposito. Niezależnie od tego, postaram się na początku swojego odczytu krótko wskazać jej najważniejsze punkty.

________________________________________________

PAWEŁ TOMCZOK

Uniwersytet Śląski

Musisz zmienić swoje ciało! Pytanie o pytanie, na które odpowiedzią jest antropotechnika

Peter Sloterdijk ostatnią ze swoich „dużych” książek poświęcił antropotechnice – sposobom konstrukcji ciała w nowoczesnej kulturze. W tytutle – Du musst dein Leben ändern – niemiecki filozof odwołał się do wiersza Rilkego Archaiczne torso Apollo, zapisu oddziaływania estetycznego, które nakazuje komuś, kto dostał się pod jego wpływ – zmienić swoje życie. Jeszcze w XIX wieku taki ideał sztuki mógł rywalizować z nowymi kulturami ciała, służącymi zarazem jego dyscyplinowaniu, jak i ochronie przed właśnie skonstruowanymi zagrożeniami (jak higiena fizjologia – tu odwołam się do prac historycznych Philippa Sarasina), XX wiek to już zwycięstwo ciała poddanego dyscyplinie fizycznej ciała, które przez swój trening ma pokonać wszelkiej „naturalne ograniczenia” (Sloterdijk analizuje przykłady kulturowych obrazów niepełnosprawnych, którzy pokonują swoje ograniczenia). W referacie oprócz przedstawienia propozycji biopolitycznych Sloterdijka, chciałbym przeanalizować obrazy ciała w kulturze lat 20-tych i 30-tych jako skrajne przykłady sowieckiego i faszystowskiego zdyscyplinowania ciała, które ma być odporne nie tylko na różne zarazki biologiczne, ale też na obcą ideologię. Szczególnie istotne będą konstrukcje ciała zbiorowego (np. piramidy z ludzkich ciał), w których buduje się obraz cielesnego gmachu nie dopuszczającego żadnej szczeliny, przez którą wejść mogłoby to, co obce. Referat zakończe tytułowym pytaniem o pytanie, na które odpowiedzią jest antropotechnika rozumiana jako sposób tworzenia nowego bezpiecznego ciało „fizykospołecznego”.

________________________________________________

KAROL TOMECKI

Agencja Technologii Humanistycznych, Mińsk

Sanacja po białorusku – immunologia jako dziedzina współczesnej ideologii państwa białoruskiego

Znany filozof-analityk, Józef Innocenty Bocheński, spogląda na ideologię jako na zjawisko o charakterze religijnym, zawierające w sobie przede wszystkim naukę o zbawieniu i o odkupieniu. Tym jednak, co po pierwsze rzuca się w oczy przeciętnemu turyście na Białorusi, nie jest tyle kult w jego różnorodnych przejawach, co czystość i porządek. Dobre drogi, czyste obejścia, obraz Białorusi jako kraju ludzi przyjaznych, żyjących w społeczeństwie uporządkowanym, na ziemi nietkniętej brudem cywilizacji: Białoruś świadomie stara się siebie pozycjonować jako ostatni taki zakątek Europy. W budowaniu swojej marki stawia na turystykę – i na usługi medyczne. Pod tym powierzchownym wizerunkiem spokoju żarzy się jednak dyskusja, czy nieuchronne zagrożenia tego idealnego obrazu, rysy na nim, spowodowane są samym stanem rzeczy, czy też pochodzą z zewnątrz. Na ile i przez kogo są zawinione. Czy procesy porządkowania białoruskiego świata mają polegać na inercji, czy też wymagają działań aktywnych. Czy wreszcie ów białoruski zakątek jest częścią „ruskiego świata”, czy też jakichś konkurencyjnych konfiguracji globalnych. Wańkowiczowskimi wrotami Europy czy przedmurzem w ostępach puszczy u Mikołaja Husowskiego. Mickiewiczowskim matecznikiem czy może zgrzytem żelaza po szkle, jak Jankiel portretuje muzycznie Targowicę. Co oznacza „duchowy Czernobyl”? Wszystko to tworzy prawdziwą „kwestię białoruską”, która musi zaistnieć w europejskim dyskursie, stanowiąc istotny wkład w żywotne dla Europy zagadnienia.

________________________________________________

BŁAŻEJ WARKOCKI

Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

Queer i jego wrogowie. Wokół „Tęczowej Trybuny 2012” Pawła Demirskiego i Moniki Strzępki

Moje wystąpienie będzie miało kilka komplementarnych celów. Po pierwsze chodzi o analizę spektaklu „Tęczowa Trybuna 2012” Moniki Strzępi i Pawła Demirskiego jako najważniejszej realizacji artystycznej poruszającej kwestię homoseksualności od czasów „Lubiewa”, a jednocześnie paradoksalny dramat narodowy. Będzie to jednak tylko punkt wyjścia do refleksji ogólniejszej natury. Analizie zostanie poddany również swoisty związki pomiędzy dyskursem narodowym (generowanym przez mecz piłki nożnej a relacjami homospołecznym i koniecznym „pedalskim przeciw-ciałem”, który pojawia się na tym styku). Chodzić będzie również o relacje pomiędzy walką o uznanie a walką o redystrybucję (N. Frazer) – która to kwestia znajduje się u podstaw spektaklu. A koniec końców o krytykę niektórych aspektów polskiej aplikacji teorii queer, która spektakl generuje poprzez intertekstualne nawiązania do teatru K. Warlikowskiego.

________________________________________________

MONIKA WŁUDZIK

Uniwersytet imienia Mikołaja Kopernika w Toruniu 

O autorskiej odporności — autopatografia jako forma dyskursu autobiograficznego

Celem wystąpienia jest wykazanie związków między narracyjnymi strukturami medycyny i literatury, a w szczególności przedstawienie doświadczenia choroby autoimmunologicznej jako narracyjnie koherentnego. Referat jest próbą wyjścia poza czysto biomedyczną definicję choroby i naddania jej znaczenia przez fabulację, prowadzącą do zmiany pasywnie doświadczanej choroby w aktywną interpretację wydarzeń, co pozwala na odzyskanie siły sprawczej i zachowanie spójności między zmieniającym się ciałem i doświadczającym obcości tych zmian podmiotem piszącym. Korzystając ze strategii narracyjnych opracowanych przez Ann Hunsaker Hawkins i Thomasa Cousera zamierzam szczegółowo przedstawić zagadnienia związane z problematyką narracyjności doświadczenia choroby autoimmunologicznej, opierając się na tekście autobiograficznym Sarah Manguso Two Kinds of Decay. Choroba układu odpornościowego doprowadza do poważnych zaburzeń homeostazy i zmusza osobę chorą do zinternalizowania różnicy między ja i nie-ja przez swoiste zatarcie się wewnętrznych granic. W skład dyskursu dotyczącego odporności wchodzą zarówno kwestie natury medycznej, jak i politycznej, co sprawia, że pisanie tekstów autobiograficznych staje się osobistą i kognitywną odpowiedzią osób dotkniętych chorobami układu odpornościowego na kategoryczne tezy nauk o życiu, fantazje o stabilności „ja”, definicje zdrowia i patologii. Lęk i ból kryjący się pod deridiańskim rozumieniem pojęcia autoimmulogiczności jako odmiany instynktu śmierci zostanie porównany z tzw. ekologicznymi modelami odporności rozwiniętymi przez Nielsa Jerna i Polly Matzinger. Ponadto osoba chora w roli podmiotu mówiącego zostanie poddana szczegółowej analizie, zwłaszcza jej skłonność do autopatologii, czyli zmienionej percepcji własnego ciała, która wynika z osobistego stawiania diagnoz oraz kompulsywnego odczytywania symptomów.

________________________________________________

MAREK M. WOJTASZEK

Uniwersytet Łódzki

Ile można znieść? O potrzebie immunozofii w dobie postsekularyzmu

 ” … [E]xperimentation on ourselves is our only identity

Gilles Deleuze and Claire Parnet (Dialogues II, 2006, 9)

Z jednej strony – czytana symptomatycznie – epoka postsekularyzmu niesie ze sobą wołanie o wrażliwość otwartą na nowe duchowe eksperymenty, z drugiej zaś ukazuje intensyfikację religijnego fanatyzmu i eklezjastycznego obskurantyzmu w atmosferze poczucia ogólnego kryzysu wiary. Odrzucając założenie o koniunkcji modernizmu ze świeckością oraz rezygnując z dialektyki przemijania i powrotu jako hermeneutycznie nieadekwatnej do uchwycenia sensu współczesnego społeczno-politycznego (nad)użycia transcendencji, proponuję spojrzeć na wiarę jako immanentną pedagogikę zmysłów. Taka perspektywa nieuchronnie prowadzi do reinterpretacji problemu odporności w ogóle. Fenomenologia od-porności na coś/kogoś i dialektycznej s-porności (napór vs. odparcie lub nieodporność) zostają zastąpione afektywną polityką z-porności, działania-życia w pomiędzy; odseparowany logos immunis ustępuje miejsca zaangażowanej cielesnej mądrości. Fatalizm dualistycznej (lustrzanej) relacji jednostka (człowiek, zwierzę, roślina, molekuła) – ogół (społeczeństwo, system, środowisko, mol) upada pod na-porem wiary jako zmysłowej przygody opartej na immanentnej ws-porności/ws-pólności nie interesów, lecz aliansów rozmaitych wrażliwości. Czerpiąc przykłady z takich filmów przyrodniczych, jak „Marsz pingwinów” (2005, reż. Luc Jacquet), „Oceany” (2008, reż. Jacques Perrin, Jacques Cluzaud), jak również pism Teresy z Ávila i krytycznej filozofii Davida Hume’a oraz etologicznych obserwacji życia pająków, rozważę bio-polityczny potencjał wiary jako odpowiedź na afektywny i intelektualny – immunozoficzny – deficyt kultury wobec efektywnej immunosupresyjności dominującego systemu, którą obnaża postsekularny model kapitalistycznej produkcji. Wyrastając ze spostrzeżenia Davida Hume’a, że „dozwolone rewolucje nie są prawdziwie polityczne”, oparta na immanentnej wierze immunozofia wyłania się jako sztuka wrażliwości, współ-czucia i współ-działania, jako pasja eksperymentowania, ustawicznego testowania pojedynczej odporności i wytrzymałości.

________________________________________________
AGATA ZARZYCKA

Uniwersytet Wrocławski

Powieść Ransoma Riggsa Miss Peregrine’s Home for Peculiar Children jako szczepionka na fikcjonalizację Holokaustu

 

Celem referatu jest pokazanie, że powieść Riggsa, dzięki swej otwartej fikcyjności oraz autoreferencyjności (rozumianej w duchu teorii systemów) przeciwdziała „uodpornieniu” na rzeczywistość historyczną, przypisywanemu przez Anne Rothe popularnemu dyskursowi Holokaustu, obnażając ukrytą fikcjonalizację tego dyskursu i demaskując go jako kulturowy konstrukt. Takie zwalczanie fikcji fikcją nie prowadzi, co prawda, do bezpośredniego uwrażliwienia czytelnika na historyczną rzeczywistość, ale może zostać uznane za sposób budowania innego rodzaju odporności na rzeczywistość, mianowicie odporności na bezrefleksyjność kulturowego adaptowania i fikcjonalizowania wydarzeń posiadających kontekst historyczny. Podstawę analizy stanowić będzie skonfrontowanie autoreferencyjności powieści z autoreferencją dwóch przejawów dyskursu Holokaustu: „fantazji o byciu świadkiem” oraz „sentymentu drugiej łzy”.